Pomniki Powstania Wielkopolskiego w Pakości

Każdy, kto kiedykolwiek odwiedził Pakość, musiał zwrócić uwagę na charakterystyczne dla naszego miasta obiekty architektoniczne. Są nimi kaplice kalwaryjskie rozsiane na obszarze całej miejscowości. Stanowią one szczególny i unikalny element krajobrazu miasta. Istnieje jednak inna grupa zabytków, która równie mocno zintegrowana z otoczeniem, pozostaje często w cieniu kalwarii i rzadko kiedy przykuwa uwagę turystów. Mowa tu o pomnikach związanych z powstaniem wielkopolskim. Fakt, że nie są one żelaznym punktem wycieczek przemierzających Szlak Piastowski, nie może być jednak usprawiedliwieniem dla tych mieszkańców Pakości, którzy nie znają ich historii.

                        Pierwszym śladem  wydarzeń sprzed 88 lat, jaki napotykamy w mieście nad Notecią po wjeździe od strony Inowrocławia, jest pomnik na placu klasztornym. Upamiętnia on dzień 5 stycznia 1919 roku, kiedy to nowo sformowana kompania pakoska pod wodzą Władysława Poczekaja rozpoczynała marsz na odsiecz Inowrocławia. W tym miejscu o godzinie 5.00 ks. Józef Kurzawski udzielił błogosławieństwa powstańcom wyruszającym w swój pierwszy bój. 15 sierpnia 1937 roku ustawiono tutaj z inicjatywy Towarzystwa Powstańców i Wojaków pamiątkowy głaz, który w 1939 roku z rozkazu okupanta został zniszczony. Jak mocno i żywo musiała tkwić w świadomości Niemców gorycz klęski w powstaniu świadczy fakt, że do zniszczenia pomnika użyto zakładników – byłych powstańców. Po zakończeniu II wojny światowej na miejscu głazu postawiono pomnik z pamiątkową tablicą. Jego odsłonięcie miało miejsce 15 sierpnia 1947 roku.

 

                       Kolejnym, związanym z wydarzeniami Powstania Wielkopolskiego miejscem pamięci na terenie Pakości, jest dom przy rynku - była siedziba Banku Ludowego. Przed tym gmachem dnia 9 stycznia 1919 roku kompania pakoska złożyła ślubowanie na wierność dowódcy Poczekajowi. Dla upamiętnienia tego wydarzenia w roku 1937 wmurowano na frontowej ścianie budynku tablicę spiżową. Na początku II wojny światowej, na krótko przed wkroczeniem oddziału hitlerowskiego do Pakości, tablicę zdjęto z muru, a wnękę po niej zamurowano. Przechowywał ją powstaniec Leon Kawka na poddaszu oficyny budynku bankowego.  Władze okupacyjne zostały poinformowane o zniknięciu pamiątkowej tablicy. Niemcy przesłuchiwali powracających z ewakuacji:  Stefana Omińskiego – prezesa koła Powstańców i Wojaków oraz jego zastępcę Romana Smenta. Żądali wydania sztandaru koła, protokolarza zebrań organizacji oraz usuniętej tablicy. Wezwani wyjaśnili, że usunięto ją podczas ich nieobecności w mieście. Oświadczono też, że protokolarz przechowywał u siebie sekretarz Czesław Goede, który  poległ w obronie ojczyzny, natomiast rodzina jego nie znała miejsca ukrycia dokumentów. Wdowa powiadomiła jednak zainteresowanych Polaków, że całą dokumentację osobiście spaliła. Okupanci niemieccy ze szczególnym uporem dążyli do odnalezienia związanej z powstaniem pamiątki. W tej sytuacji postanowiono dostarczyć Niemcom pomalowany model gipsowy, co sprawiało, że odlew złudnie przypominał oryginał. Pierwszy okupacyjny burmistrz niemiecki, Maks Bäcker, kazał polskiemu woźnemu złożyć go w piwnicy gmachu ratusza, gdzie został zniszczony. Oryginał zaś przeleżał w ukryciu całą okupację hitlerowską. Zaraz po wyzwoleniu można było go z powrotem wmurować na dawne miejsce.  

                         Stało się już tradycją, że centralnym punktem obchodów kolejnych rocznic wybuchu powstania, jest stojący na cmentarzu parafialnym pomnik. Spoczywa tam 11 bohaterów walk o niepodległość 1918-1919 roku, którzy polegli w walkach na froncie północnym. Zostali oni pochowani we wspólnej mogile, nad którą w 1928 roku wzniesiono pomnik. 

 

 

W kwietniu 1938 roku Koło Powstańców i Wojaków w Pakości podjęło inicjatywę budowy nowego obelisku. W skład społecznego komitetu budowy weszli: Stefan Omiński prezesa koła, Roman Sment zastępca oraz członkowie: Wincenty Dzióbkowski, Wincenty Skonieczny, Franciszek Kaziński i Michał Rzeszewski. Ustalono, że zostanie on wzniesiony na głównej drodze cmentarza, pomiędzy starą i nową jego częścią. Po opublikowaniu odezwy komitetu  z pomocą rzeczową i finansową pospieszyło całe społeczeństwo Pakości, jej okolicy oraz miejscowe zakłady pracy. Projekt wykonał pochodzący z Pakości Florian Grudziński. Dnia 15 kwietnia 1939 roku ekshumowano prochy poległych i przeniesiono na nowe miejsce spoczynku znajdujące się w krypcie pod pomnikiem. Złożono je w podwójnej trumnie. We wspólnej mogile pochowano także zmarłego legionistę Stanisława Łuczaka, którego nazwisko i imię umieszczono również na pamiątkowej tablicy. Po przygotowaniu fundamentów przystąpiono do wznoszenia trzonu, którego wysokość pierwotnie przewidywano na osiem i pół metra. Prace budowlane prowadzono do wybuchu II wojny światowej, kiedy to osiągnięto wysokość ponad pięciu metrów. Po wkroczeniu hitlerowców do Pakości miejscowi Niemcy początkowo nosili się z zamiarem wysadzenia w powietrze niedokończonej budowli. Jednakże dowódca niemiecki nieoczekiwanie zmienił rozkaz oświadczając, że poległych powstańców należy traktować na takich samych prawach jak żołnierzy. W ten sposób pomnik w stanie niedokończonym przetrwał całą okupację hitlerowską. Po wyzwoleniu organizacja powstańcza natrafiła na poważne trudności finansowe, które uniemożliwiły kontynuację dalszej budowy. Byli powstańcy sposobem gospodarczym wmurowali w pomnik granitową tablicę z wyrytymi nazwiskami poległych oraz zwieńczyli górną część jego trzonu stopniowym zwężeniem i kamiennym krzyżem na wzór Wielkopolskiego Krzyża Powstańczego. Na pomniku pojawiła się także inskrypcja z fragmentem wiersza poety legionowego Edwarda Słońskiego pt. „ A gdy na wojenkę szli ojczyźnie służyć”, a nad nią płaskorzeźba z dwoma skrzyżowanymi szablami pod czapką powstańczą. W 1977 roku pomnik został odnowiony, a betonowy krzyż zastąpiono nowym, wykonanym z blachy miedzianej.  W takim kształcie przetrwał on do dziś.

                          Obok mogiły poległych w czasie walk powstańczych na terenie pakoskiej nekropolii znajdują również się groby tych, którym dane było przeżyć insurekcję, wojnę z bolszewikami oraz okupację hitlerowską. Są one również ważnymi miejscami pamięci, świadectwem spontanicznego i powszechnego udziału mieszkańców Pakości w czynie niepodległościowym. Z uwagi jednak na fakt, że tylko część z nich opatrzono pamiątkowymi inskrypcjami, pozostają one często całkowicie niezauważane. My, potomkowie powstańców, nie możemy pozwolić, aby czas wymazał z naszej pamięci wspomnienie o bohaterach, którzy 88 lat temu „poszli bo tak chcieli” i o których E. Słoński w pierwszej części swojego wiersza pisał:

A gdy na wojenkę
szli Ojczyźnie służyć,
wicher wiał im w oczy
od rozstajnych dróg,
niebo się nad nimi
zaczynało chmurzyć,
pod deszczową chmurą
w polu krakał kruk.

 

powrót do strony głównej